Jeśli krem na dzień i krem na noc miałyby wystąpić w programie „Zgrany duet”, to Magnolia spokojnie może zgłosić się bez castingu. Krem na noc świetnie uzupełnia swojego dziennego kolegę. Ma przyjemną konsystencję, dobrze się rozprowadza i daje skórze dokładnie to, czego od niego oczekuję wieczorem – chwili świętego spokoju i porządnego odżywienia. Po nocy skóra jest wyraźnie zrelaksowana, miękka i dobrze odżywiona. Nie mam uczucia ciężkości ani obciążenia, za to rano skóra wygląda na wypoczętą. I chyba właśnie o to chodzi w kremie na noc – ma pracować, kiedy ja mam już wolne. Po dwóch tygodniach testowania obu kremów wiem jedno: bardzo dobrze się uzupełniają. Jeden ogarnia dzień, drugi noc, a ja najwyraźniej tylko dokładam kolejne zamówienie do koszyka. Kolejna para już zamówiona, więc chyba wszystko jasne. Magnolia zostaje ze mną na dłużej.
Kupiłam go w duecie z kremem na noc i… cóż, chyba właśnie stworzyłam sobie kolejny kosmetyczny problem – teraz nie wyobrażam sobie jednego bez drugiego. Po dwóch tygodniach testów mogę spokojnie powiedzieć, że Magnolia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Ma świetną, lekką, wręcz piankową konsystencję – przyjemnie się rozprowadza i nie zostawia na twarzy ciężkiej warstwy. Zapach jest delikatny, czyli dokładnie taki, jaki lubię. Najważniejsze jednak, że moja skóra bardzo ją polubiła. Krem jej nie podrażnia, a widocznie poprawia jej kondycję. Do tego bardzo dobrze współpracuje z makijażem, więc rano nie muszę wybierać: pielęgnacja albo wygląd – mogę mieć jedno i drugie.
I tutaj dochodzimy do mojego problemu… Krem sprawdził się na tyle dobrze, że już zamówiłam kolejną parę – dzienny i nocny. Tak na wszelki wypadek, żeby przypadkiem nie przyszło mi do głowy zostać bez kremu. Bardzo udany produkt i zdecydowanie duet, który warto poznać.
Po zamówieniu dyfuzora uznałam, że najbezpieczniejszą opcją zapachową będzie właśnie olejek mandarynkowy i po prostu przepadłam. Nie mogę się doczekać świąt kiedy będzie on pięknym uzupełnieniem klimatu. Co nie oznacza, że już teraz nie jest notorycznie używany. Zapach utrzymuje się długo i wypełnia momentalnie pokój. Czuć jakbyście dopiero co obrali taką świeżą i soczystą mandarynkę.
Gdy tylko skończę buteleczkę (a zbliża się to szybkimi krokami) na bank zamówię następną :)









