Nie blokuj swojego potu, ubierz go w naturalne aromaty!

Nie blokuj swojego potu, ubierz go w naturalne aromaty!

Pocenie się to nasz osobisty, wewnętrzny system klimatyzacji, który dba o to, byśmy nie przegrzali się w najmniej odpowiednim momencie. Działa podczas biegania i ćwiczeń na siłowni. Wtedy czujemy, że wszystko z nami w porządku - a nawet więcej - to dla nas znak, że trening idzie (bądź biegnie) we właściwym kierunku. Ale nasz organizm często uruchamia "klimatyzację" również podczas... randki czy ważnego spotkania biznesowego. Wtedy dążymy do maksymalnego ograniczenia tego procesu, bo choć pot jest naprawdę potrzebny, to jego zapach już niekoniecznie wpisuje się w kanony towarzyskiej etykiety.

Rok 1903 - krótka, trochę śmierdząca historia

W XX wiek świat miał wkroczyć bez "smrodku". Pierwszy antyperspirant o zmyślnej nazwie Everdry wszedł na scenę z obietnicą zamknięcia potu za kratkami dzięki solom aluminium. Początkowo spotkał się z pewnym sceptycyzmem – w końcu kto chciałby hamować naturalne procesy swojego ciała? Jednak wraz z rosnącą popularnością balów, przyjęć i ogólnie życia towarzyskiego, antyperspiranty stały się hitem sezonu. Zniknęły jednak szybciej niż się pojawiły z powodu niezwykle silnie drażniących właściwości. Jednak świat nie odpuszczał "śmierdzącej sprawy". Antyperspiranty powróciły niemal kilkadziesiąt lat później. Każdy chciał mieć swoje pachy pod kontrolą, zwłaszcza w upalne lato lub podczas gorączkowych tańców. Opowieść o Everdry to przypomnienie, jak bardzo zmieniło się nasze społeczne podejście do higieny i jak bardzo zależy nam na tym, aby czuć się świeżo w każdej sytuacji.

Ale chwileczkę... 

Wróćmy do czasów współczesnych. Jako społeczeństwo odkryliśmy, że blokowanie potu to tak naprawdę nie najlepszy pomysł na długofalową relację z naszym ciałem. Wtedy właśnie na scenę wkroczyły naturalne dezodoranty, z uśmiechem mówiące: "Nie martw się, ja to ogarnę".

Różnice między naturalnym dezodorantem, a antyperspirantem

Naturalne dezodoranty to tacy hipsterzy w świecie produktów do pielęgnacji – nie blokują procesu pocenia się, bo wiedzą, że to cool. Zamiast tego, biorą nieprzyjemny zapach na warsztat i zamieniają go w coś, co możesz z dumą prezentować w metrze o godzinie 7:00, przez cały dzień w pracy, a następnie znów w metrze o 14:00 (hehe, no dobra, bliżej 17:00 🙃).

Antyperspiranty zaś działają jak zbyt kontrolujący partner – "Pot, przykro mi, ale Ty zostajesz w domu...". A wiemy, że to nigdy dobrze się nie kończy.

Kto jest kim na tej imprezie, czyli główne składniki naturalnych dezodorantów

Lista gości na imprezie jest długa, ale każda ma tu swoje zadanie:

  • Skrobia: Twoja osobisty bodyguard przed wilgocią. Pochłania nadmiar, aby zapobiegać mokrym plamom na koszuli.
  • Soda oczyszczona: Neutralizator zapachów, który nie bierze jeńców. Tworzy niesprzyjające środowisko dla rozwoju bakterii, odpowiedzialnych za smrodek. 
  • Ziemia okrzemkowa: Absorbuje wilgoć jak profesjonalista, jednocześnie będąc delikatna jak babciny kompot.
  • Olejki eteryczne (np. lawenda, werbena, limetka, cynamon itp.): Dodają twoim pachom charakteru, który pozytywnie zapamiętają nawet najbardziej zapracowane nozdrza.
  • Glinka biała: Cudotwórca w absorbowaniu tłuszczu i brudu z porów, jednocześnie będąca łagodną dla skóry. Uznana za jeden z najdelikatniejszych składników detoksykujących, glinka biała dodaje skórze aksamitnej gładkości.
  • Ałun potasowy: Naturalny kamień o właściwościach antybakteryjnych, który zapobiega powstawaniu nieprzyjemnych zapachów, nie blokując przy tym porów skóry. To jak ochroniarz, który wpuszcza dobrych gości, a złych zostawia za drzwiami. PS. W składzie INCI (tym po łacinie) występuje pod nazwą "Potassium alum." stąd często bywa mylony przez niewprawne oko z "aluminium". Ty już nie popełnisz tego błędu. 🙂
  • D-pantenol: Superbohater regeneracji skóry, który działa kojąco i nawilżająco. To jak balsam po długim dniu – koi, regeneruje i sprawia, że skóra jest gotowa na nowe wyzwania.
  • Olej kokosowy: Nie tylko do kuchni (choć możesz użyć go w kuchni). Ten olej ma właściwości nawilżające i antybakteryjne, dzięki czemu jest świetnym składnikiem dezodorantów. Zapewnia skórze gładkość i zabezpiecza przed bakteriami, a do tego pachnie jak tropikalna wyspa.
  • Masło shea: Nie jest na tej imprezie głównym zaproszonym gościem. To barman przygotowujący koktajl odżywczy dla Twojej skóry. Intensywnie nawilża, regeneruje i chroni skórę, a przy tym ma właściwości przeciwzapalne. 

Jak używać naturalnych dezodorantów w kremie

To proste jak przewijanie TikToka (choćby naszego 😀). Rano przemyj skórę pod pachami wodą. Kiedy Twoja skóra jest jeszcze lekko wilgotna (ale nie mokra), weź odrobinę deo w kremie i wmasuj w okolice pod pachami. Nie potrzebujesz wiele, wystarczy tyle, co na koniuszku palca – chyba że planujesz maraton, wtedy możesz dać odrobinę więcej. Wieczorem według potrzeby możesz powtórzyć rytuał po kąpieli. 

Podsumowanie (jak na rozprawkę przystało)

Wybierając naturalne dezodoranty, decydujesz się na życie w zgodzie z naturą swojego ciała. Pozwalają one ciału robić swoje, zapewniając jednocześnie, że będziesz pachnieć jak ogród pełen lawendy, a nie jak niesprzątana siłownia. Jeśli więc szukasz czegoś, co zadba o twoje pachy z szacunkiem na jaki zasługują, naturalne dezodoranty są drogą, którą warto podążać. 

Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca to pewnie szuka jakiegoś zmyślnego lokowania produktów. No nie było tego szczególnie widać. 😉 Ale jeśli się upieracie to nasze naturalne dezodoranty, które robimy nad morzem - i bardzo sobie chwalimy! - znajdziecie tutaj. O, o o --> t u t a j

Czytaj dalej

Zostaw komentarz

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi serwisu Google.